Handel dusi się pod kartami
2011-07-12 12:46
Opłaty za transakcje bezgotówkowe w Polsce należą do najwyższych w Europie. Płatności bezgotówkowe są cztery razy droższe od kosztów obsługi gotówki. Brak nadziei na poprawę.
W piątek przed unijnym sądem w Luksemburgu rozpoczęło się przesłuchanie organizacji kartowej Mastercard. Apeluje ona przeciw decyzji Komisji Europejskiej z grudnia 2007 r., nakazującej rezygnację z ukrytych prowizji, narzucanych sklepom obsługującym transakcje bezgotówkowe i odejście od zróżnicowanych stawek intercharge w krajach UE. W grę wchodzą miliardy, a z organizacjami kartowymi zażarte boje toczą sieci sklepów.
Różnice w opłatach między państwami Unii są znaczne. 0,4 proc. w Bułgarii i 0,7 proc. na Słowacji przy płatnościach kartą kredytową — tyle wynoszą prowizje pobierane przez banki, operatorów kart i dostawców terminali. Tymczasem nad Wisłą prowizja MSC, opłata pobierana od punktów handlowo-usługowych, wynosi nawet 2 proc., z czego minimum 1,5 proc. to interchange, czyli należność pobierana od agenta rozliczeniowego przez bank wydający kartę. Denerwuje to nie tylko ponoszących ten koszt właścicieli sklepów.
— Nie ma rynkowego uzasadnienia, by w Polsce opłata ta była znacząco wyższa niż w krajach tak samo lub mniej rozwiniętych. Rynek zdaje sobie sprawę, że jej poziom w Polsce jest za wysoki, ale nie ma mechanizmów, które spowodowałyby jej spadek — mówi Janusz Diemko, prezes First Data, właściciela największej w Polsce sieci terminali Polcard.
Spośród rozwiniętych państw UE równie wysokie opłaty są w Niemczech i Francji, ale tylko w przypadku kart kredytowych. Przy debetowych są znacznie niższe. W Polsce jest inaczej.
— U nas stawki interchange na karty debetowe i kredytowe są zbliżone, a czasami wyższe dla debetowych. To sprawia, że zdecydowana większa część opłaty pobieranej od punktów handlowo-usługowych (MSC) trafia do banków — mówi Janusz Diemko.
Według szacunków, 9 na 10 płatności kartą dokonywanych jest za pomocą debetówek.
— Identyczne opłaty są zupełnie nieuzasadnione. W przypadku kart debetowych banki nie ponoszą ryzyka, bo do transakcji dochodzi tylko wtedy, gdy posiadacz karty ma na koncie odpowiednią sumę —mówi Michał Sikora z Tesco.
Kartowa drożyzna
Paradoks polega na tym, że monety i banknoty, których ochrona i transport są kosztowne, są dla sieci handlowych kilka razy tańsze. Sieci w Polsce szacują koszty obsługi gotówki na 0,3-0,6 proc. wartości transakcji.
— Gdyby tyle wynosił interchange, mogłoby to skłaniać sklepy do promowania płatności kartami, a sieci, które nie akceptują kart, zachęcić, by zaczęły to robić — przekonuje Janusz Diemko.
Kartą płacić nie można m.in. w 1700 sklepach Biedronki, absolutnego lidera polskiego rynku handlu detalicznego. Sieć argumentuje, że dzięki temu ma na półkach tańsze produkty.
— Transakcje kartowe w naszym kraju są czynnikiem cenotwórczym. Nie wykluczamy różnych rozwiązań w przyszłości, jednak nie mogą one stanowić dolegliwości finansowej dla klientów. Obecny poziom opłat jest zbyt wysoki — mówi Paweł Tymiński, rzecznik Jeronimo Martins, właściciela Biedronki.
Handlowcy ostrzegają, że wysokie prowizje mogą się w końcu przełożyć na ceny produktów na półkach.
— Poziom opłat hamuje rozwój obrotu bezgotówkowego. Nie jest sprawiedliwe, aby wszyscy klienci, również ci płacący gotówką, której obsługa jest prawie cztery razy tańsza, ponosili koszty obsługi klientów "kartowych". Jeśli prowizje nie zostaną urealnione i poziom opłat będzie wciąż rósł, w końcu będzie musiało to znaleźć odzwierciedlenie w cenie produktów — ostrzega Artur Szymoniak, dyrektor departamentu rozwoju usług w Żabce.
Zaciągnięty hamulec
— Sieci handlowe w warunkach silnej konkurencji na rynku muszą oferować klientom nowe usługi i płatności kartą. Natomiast w przypadku małych sklepów wysokie opłaty interchange oraz marże operatorów zniechęcają właścicieli do wprowadzania transakcji bezgotówkowych — ocenia Damian Kuraś z Eko-Holding.
Wysokie prowizje są solą w oku sklepów i oczkiem w głowie banków. Spór o opłaty trwa od lat. Końca zmagań nie widać — i dzisiejsze unijne przesłuchanie wiele nie zmieni.
— Pomimo impulsu rynkowego sieci handlowe nie mają wystarczającej siły, by doprowadzić do obniżki interchange. Nie wydaje się, by opłata ta spadła w ciągu następnych dwóch-trzech lat — ocenia prezes First Data.
Organizacje kartowe bronią wysokich stawek. Słyszymy w nich, że obwiniać należy słabo rozwinięty rynek.
— Stawki interchange są różne w różnych krajach Europy, w zależności od wielu czynników, w tym stopnia rozwoju danego rynku (m.in. powszechności korzystania z kart do płatności). Można zakładać, że im więcej będzie terminali i Polacy będą częściej z nich korzystali do płacenia kartami, to tym większa szansa, że opłaty będą spadały — mówi Małgorzata O’Shaughnessy, wiceprezes Visa Europe.
Artykuł ukazał się w "Pulsie Biznesu" w piątek, 8 lipca
Komentarze
Wiadomości dnia na retailing.pb.pl
2012-04-19 Gaz tak dobry jak złoto po 1997 r. (WYKRES)
2012-04-11 Sonik: gaz łupkowy traktować jak inne energie kopalne
2012-03-29 Bez samorządów nie będzie gazu z łupków
2012-03-26 "350-770 mld m sześc. to bardzo dobry wynik w przypadku złóż łupków"
2012-03-22 Gazu w łupkach mniej, ale to firm nie zniechęca
2012-03-21 Pierwszy polski raport nt. gazu łupkowego: znacznie mniejsze zasoby

kup licencję
drukuj z Kyocerą
















