pb.pl
licencjakup licencję      printdrukuj z Kyocerą

Elektroniczny doradca napsuł krwi załogom marketów

Inex System znalazł ciekawą niszę na rynku handlowym. Przy okazji nacisnął na odcisk związkowcom.

Tagi

retailing

Pomagają dobrać listwy podłogowe, kleje do glazury, a nawet sugerują odpowiednią markę alkoholu. Już 240 elektronicznych sprzedawców i doradców, wyprodukowanych przez Inex System z Kostrzyna, pracuje w polskich supermarketach. Będzie ich więcej.

— Do tej pory byliśmy obecni przede wszystkim w marketach budowlanych, ale współpracujemy też z innymi sieciami. W Auchan nasi doradcy funkcjonują już w działach RTV i AGD, niedawno pojawili się w działach kosmetycznych, a w tym miesiącu zaczniemy instalację urządzeń w dziale tonerów. Wkrótce ruszy także duży projekt elektronicznych doradców pomagających wybrać klientom Auchan telefony, nawigacje i odtwarzacze mp3 — mówi Bartłomiej Busz, prezes Inex Systemu.

Zasada działania elektronicznego sprzedawcy jest prosta. Klient, korzystając z dotykowego ekranu, określa potrzeby, a komputer sugeruje mu na tej podstawie odpowiedni produkt. Wszystko trwa kilkadziesiąt sekund. Zebrane informacje trafiają do bazy danych, pozwalającej na dokładną analizę zachowań konsumentów.

Pierwszy elektroniczny doradca zaczął działać w maju 2009 r., pół roku po utworzeniu spółki. Dziś terminale Ineksu pracują w Leroy Merlin, Castoramie, Obi, Praktikerze i Nomi, a także w Almie i Auchan.


Człowiek kontra maszyna

Elektroniczni sprzedawcy przynieśli Ineksowi laur regionalnego lidera innowacji w kategorii "produkt" w konkursie organizowanym przez Fundację Innowacji i Rozwoju. Nie znajdują jednak uznania u pracowników marketów. Krytyczny wobec nich jest Wojciech Nawrot, przewodniczący komisji zakładowej WZZ Solidarność 80 w krakowskim Obi, pozostającej w sporze z pracodawcą.

— Niewielu klientów korzysta z usług elektronicznych sprzedawców, ale mimo to Obi w nich inwestuje, podczas gdy brakuje pieniędzy na bardziej potrzebne wózki, paleciaki czy nawet na podwyżki pensji pracowników — mówi Wojciech Nawrot.

W opinii związkowca produkt Ineksu może być użyteczny przy dużym ruchu w markecie, ale w obecnej formie nie jest to technologia, która mogłaby zrewolucjonizować handel i ograniczyć tradycyjne zatrudnienie.

— Stawianie za terminalem komputerowym plastikowej kukły w stroju roboczym i nazywanie jej "sprzedawcą" jest świadectwem lekceważącego stosunku marketu wobec pracowników — dodaje Wojciech Nawrot.

Prezes Ineksu uspokaja.

— Pracownicy marketów nie mają się czego obawiać. Elektroniczni sprzedawcy są narzędziem, które może być przez nich bardzo efektywnie wykorzystywane, ułatwiając życie im i klientom. Potrzeba tylko chęci i dobrego przeszkolenia — tłumaczy Bartłomiej Busz.

Jego spółka miała w ubiegłym roku ponad milion złotych przychodów.

— W tym roku przychody sięgną już 5 mln zł, a w 2012 r. — około 10 mln zł. Działamy od niedawna, dlatego ten rok jeszcze zamkniemy stratą, ale już w przyszłym roku wyjedziemy na plus — zapowiada prezes Ineksu.

Marsz za Odrę

Na początku tego roku powstała niemiecka spółka córka Ineksu. Jej działalność ma być kluczem do sukcesu firmy z Kostrzyna.

— Liczymy na to, że przychody zza zachodniej granicy będą w niedługiej perspektywie stanowić ważną część naszego bilansu. W Niemczech nie ma firmy o profilu działalności podobnym do Inex Systemu, więc sieci handlowe zza Odry już wyrażały zainteresowanie naszymi elektronicznymi doradcami — mówi Bartłomiej Busz.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Komentarze

Wiadomości dnia na retailing.pb.pl

Sekcje

Konferencje.pb.pl »

17.05Konferencja e-Commerce Development

17.05Kongres OTC i Suplementy Diety

24.05Grand Prix w biznesie - Katowice

Who is who »

Oferty Pulsu Biznesu

Serwisy