Elektroniczny doradca napsuł krwi załogom marketów
2011-04-15 14:11
Inex System znalazł ciekawą niszę na rynku handlowym. Przy okazji nacisnął na odcisk związkowcom.
Pomagają dobrać listwy podłogowe, kleje do glazury, a nawet sugerują odpowiednią markę alkoholu. Już 240 elektronicznych sprzedawców i doradców, wyprodukowanych przez Inex System z Kostrzyna, pracuje w polskich supermarketach. Będzie ich więcej.
— Do tej pory byliśmy obecni przede wszystkim w marketach budowlanych, ale współpracujemy też z innymi sieciami. W Auchan nasi doradcy funkcjonują już w działach RTV i AGD, niedawno pojawili się w działach kosmetycznych, a w tym miesiącu zaczniemy instalację urządzeń w dziale tonerów. Wkrótce ruszy także duży projekt elektronicznych doradców pomagających wybrać klientom Auchan telefony, nawigacje i odtwarzacze mp3 — mówi Bartłomiej Busz, prezes Inex Systemu.
Zasada działania elektronicznego sprzedawcy jest prosta. Klient, korzystając z dotykowego ekranu, określa potrzeby, a komputer sugeruje mu na tej podstawie odpowiedni produkt. Wszystko trwa kilkadziesiąt sekund. Zebrane informacje trafiają do bazy danych, pozwalającej na dokładną analizę zachowań konsumentów.
Pierwszy elektroniczny doradca zaczął działać w maju 2009 r., pół roku po utworzeniu spółki. Dziś terminale Ineksu pracują w Leroy Merlin, Castoramie, Obi, Praktikerze i Nomi, a także w Almie i Auchan.
Człowiek kontra maszyna
Elektroniczni sprzedawcy przynieśli Ineksowi laur regionalnego lidera innowacji w kategorii "produkt" w konkursie organizowanym przez Fundację Innowacji i Rozwoju. Nie znajdują jednak uznania u pracowników marketów. Krytyczny wobec nich jest Wojciech Nawrot, przewodniczący komisji zakładowej WZZ Solidarność 80 w krakowskim Obi, pozostającej w sporze z pracodawcą.
— Niewielu klientów korzysta z usług elektronicznych sprzedawców, ale mimo to Obi w nich inwestuje, podczas gdy brakuje pieniędzy na bardziej potrzebne wózki, paleciaki czy nawet na podwyżki pensji pracowników — mówi Wojciech Nawrot.
W opinii związkowca produkt Ineksu może być użyteczny przy dużym ruchu w markecie, ale w obecnej formie nie jest to technologia, która mogłaby zrewolucjonizować handel i ograniczyć tradycyjne zatrudnienie.
— Stawianie za terminalem komputerowym plastikowej kukły w stroju roboczym i nazywanie jej "sprzedawcą" jest świadectwem lekceważącego stosunku marketu wobec pracowników — dodaje Wojciech Nawrot.
Prezes Ineksu uspokaja.
— Pracownicy marketów nie mają się czego obawiać. Elektroniczni sprzedawcy są narzędziem, które może być przez nich bardzo efektywnie wykorzystywane, ułatwiając życie im i klientom. Potrzeba tylko chęci i dobrego przeszkolenia — tłumaczy Bartłomiej Busz.
Jego spółka miała w ubiegłym roku ponad milion złotych przychodów.
— W tym roku przychody sięgną już 5 mln zł, a w 2012 r. — około 10 mln zł. Działamy od niedawna, dlatego ten rok jeszcze zamkniemy stratą, ale już w przyszłym roku wyjedziemy na plus — zapowiada prezes Ineksu.
Marsz za Odrę
Na początku tego roku powstała niemiecka spółka córka Ineksu. Jej działalność ma być kluczem do sukcesu firmy z Kostrzyna.
— Liczymy na to, że przychody zza zachodniej granicy będą w niedługiej perspektywie stanowić ważną część naszego bilansu. W Niemczech nie ma firmy o profilu działalności podobnym do Inex Systemu, więc sieci handlowe zza Odry już wyrażały zainteresowanie naszymi elektronicznymi doradcami — mówi Bartłomiej Busz.
Komentarze
Wiadomości dnia na retailing.pb.pl
2012-04-19 Gaz tak dobry jak złoto po 1997 r. (WYKRES)
2012-04-11 Sonik: gaz łupkowy traktować jak inne energie kopalne
2012-03-29 Bez samorządów nie będzie gazu z łupków
2012-03-26 "350-770 mld m sześc. to bardzo dobry wynik w przypadku złóż łupków"
2012-03-22 Gazu w łupkach mniej, ale to firm nie zniechęca
2012-03-21 Pierwszy polski raport nt. gazu łupkowego: znacznie mniejsze zasoby

kup licencję
drukuj z Kyocerą
















